Niezainteresowani pogłębioną relacją z Jezusem (ks. Franciszek)

Proszę powoli dwukrotnie przeczytać tekst Ewangelii z 28. Niedzieli Zwykłej „A” Mt 22, 1 – 14

Uwaga: Teksty pisane kursywą: ks. Tomasz Jaklewicz, "Niezainteresowani niebem" w „Gość Niedzielny” nr 41 (z 11.10.2020) s. 15.

1. Czym jest niebo? Ewangelia nie daje reportażu z zaświatów. Posługuje się obrazami, które mają poruszyć serce. Dzisiejsza przypowieść zapowiada niebo jako ucztę weselną Syna Bożego, Oblubieńca. A więc niebo to radość, która płynie z miłości. Bóg pragnie podzielić się z nami szczęściem miłowania, dać nam udział w miłości. Jesteśmy przyjaciółmi oblubieńca, skoro zaprasza nas na swoje wesele. Czytając tę przypowieść w kontekście całej Biblii, można śmiało powiedzieć, że jesteśmy nawet kimś więcej. W jakimś sensie jesteśmy oblubienicą. Niebo to zaślubiny z samym Bogiem-Oblubieńcem. Na wieczność.

Dlaczego obraz z dzisiejszej Ewangelii jest tak ważny? Dlatego, że mamy taką tendencję, żeby religię katolicką sprowadzać do zbioru zasad, przepisów i przykazań. Bardzo często w taki właśnie sposób przeżywamy nasze chrześcijaństwo, jako przykazania, nakazy, zakazy i zasady moralne. Natomiast jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że Chrystus jest Oblubieńcem, to tożsamości Oblubieńca nie da się rozpatrywać inaczej, niż w kategoriach relacji. W istocie, chrześcijaństwo jest relacją. Jest to relacja do Boga i tutaj nie chodzi tylko o zasady. Owszem, zasady wyznaczają, w jakim obrębie ta relacja się mieści i na czym ma polegać. Jednak słowo „Oblubieniec” mówi, że chrześcijaństwo jest szczególną relacją, ponieważ nie znamy bardziej przepełnionej miłością, głębszej i bardziej intymnej relacji, niż relacja oblubieńcza. Widzimy, że Kościół nie waha się nazwać w ten sposób Jezusa. To oznacza, że nie jest to tylko Pan, Zbawiciel, Wszechwładca i Prawodawca, ale nade wszystko Oblubieniec.

Dlatego teraz warto postawić sobie pytania: Jakie odczucia rodzą się we mnie, gdy słucham tych refleksji? Czy wierzę w Boga, który za mną tęskni? Czy wierzę w Boga, który kocha mnie miłością oblubieńczą?

2. „Nie chcieli przyjść” (w. 3). Okazuje się, że można zlekceważyć tak niezwykłe zaproszenie. Aby wziąć udział w weselu, konieczna jest wewnętrzna dyspozycja, otwartość na Boże wezwanie. Tymczasem wiele spraw może okazać się ważniejszych niż zaproszenie na wesele w niebie. Przypowieść wymienia współczesne Jezusowi wymówki: pracę w polu i handel, ale tę listę można z pewnością wydłużyć. Co więcej, Boże zaproszenie napotyka nie tylko lekceważenie, ale także agresję: „Pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali” (w. 6).

Przypowieść ta jawi się bardzo aktualna w jesieni 2020 roku w Młynnem. Każdego dnia jest tutaj celebrowana Eucharystia, w październikowe dni powszednie z różańcem. Dwa razy w tygodniu jest adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy. Oba typy nabożeństw cieszą się niewielką frekwencją wiernych. Dlatego niech każdy uczciwie odpowie w sumieniu na następujące pytania. Kiedy ostatni raz byłem na Mszy św. w dzień powszedni? Kiedy ostatni raz adorowałem Pana Jezusa wystawionego w Najświętszym Sakramencie? A może trzeba zapytać bardziej przewrotnie. Może czekam, aż wskutek rozszerzenia pandemii znowu będą zamknięte kościoły, to dopiero wtedy będę chciał przyjść? Co to za pobożność, która chce się modlić w kościele tylko wtedy, kiedy wskutek rozwoju pandemii tak możliwość jest ograniczona?

3. Gniew Boga jest znakiem, że bardzo cierpi z powodu lekceważenia Jego miłości. Czy ta reakcja Boga mnie wzrusza, czy ona mnie obchodzi? Jeśli tak, to teraz duchowo przytulę się do Niego i przeproszę Go za wszystkie, a zwłaszcza za ostatnio zmarnowanie natchnienia, za każdą sytuację w życiu, w której odrzuciłem Jego miłość.

4. Być może Msza św. (w dni powszednie) i adoracja Najświętszego Sakramentu nas nie interesują, ponieważ sam Bóg przestał być dla nas kimś ważnym. Czy nie jest to powiązane z degradacją pojęcia miłości w naszej kulturze? Na naszych oczach z roku na rok także w młynieńskiej wspólnocie coraz mniej ludzi zawiera sakramentalne albo nawet cywilne małżeństwo i mieszka ze sobą bez jakiegokolwiek uregulowania związku. Tymczasem w zamyśle Bożym ludzka miłość jest najpierwotniejszym sakramentem miłości Bożej. W raju nie było chrztu ani eucharystii, ale była miłość Adama i Ewy. Mężczyzna i kobieta zostali wzajemnie sobie podarowani przez Boga, aby wzrastać w człowieczeństwie, aby tworzyć komunię osób czyli raj. „Nie żyjemy dla siebie i nie umieramy dla siebie. Pełnię życia, która sprawia, że żyjemy z innymi i dla innych, osiąga się w życiu małżeńskim i rodzinnym” – przypomniał w czasie pielgrzymki rodzin w Kalwarii Zebrzydowskiej nasz metropolita abp Marek Jędraszewski. Odważył się też skrytykować ideologię singli. Powiedział: „Jeżeli akceptuje się jakieś związki z innymi, to na zasadzie przelotności i nietrwałości. Bez wzajemnych zobowiązań”. Za te słowa spadła na niego fala nienawistnych komentarzy.

5. Niebo to spotkanie osób, które potrzebują siebie nawzajem. Osób, które nie mogą bez siebie żyć i dlatego chcą sobie wzajemnie podarować wieczność. Kiedyś na cmentarzu przeczytałem nagrobną inskrypcję, która bardzo mi się spodobała „Umarł, ponieważ był potrzebny Bogu na drugim świecie”. Całe nasze życie powinno być wypełnione wielkim marzeniem o wiecznej miłości. Na godzinę śmierci powinnyśmy zachować w sercu strój weselny. Wiara jest bowiem nadzieją na nieskończoną miłość. Jeśli jednak od miłości ważniejsze stają się praca, biznes, kariera, samorealizacja – oznacza to odrzucenie nieba. Bez tej wiary sami siebie skazujemy na płacz i zgrzytanie zębów. Piekło to świat, w którym każdy myśli tylko o sobie i nie potrzebuje drugiego. Albo traktuje bliźniego egoistycznie jak przedmiot, klienta lub kogoś do robienia interesów. Dlatego tym bardziej prośmy Jezusa, abyśmy potrafili traktować bliźniego jak brata lub siostrę, aby wzbudził w nas głębokie pragnienie i tęsknotę za wiecznym przebywaniem z Bogiem. Módlmy się aktem strzelistym: „Jezu, wzbudź w nas tęsknotę za Ojcem”. Amen.

 


dodano 10.10.2020

Parafia Rzymskokatolicka Młynne. Wszystkie prawa zastrzeżone. A.D. 2025 ©

... ...