Proszę powoli dwukrotnie przeczytać tekst Ewangelii z XXI Niedzieli Zwykłej "B" - J 6, 54. 60 - 69
1. Oczyma wyobraźni wejdźmy do zatłoczonej synagogi, gdzie naucza Jezus. Są tam również jego uczniowie. Zwróćmy uwagę, jak zmienia się nastrój wśród słuchaczy (w. 60). Okazują zniecierpliwienie i niezadowolenie. Dla wielu słowa Jezusa są nie do przyjęcia. Odchodzą (w. 66). W synagodze jest coraz mniej ludzi.
W naszym i w każdym kościele są rzeczy, które można zmienić. U nas np. głośność głoszonych kazań i śpiewu. Niektórzy narzekali, że w naszym kościele śpiewy i kazania były zbyt głośne. W ostatnim czasie dzięki czuwaniu pana kościelnego się to zmieniło. Ale w Kościele są także sprawy, które nigdy nie mogą być zmienione, ani przemilczane. Tego rodzaju zmiany i przemilczenia byłyby grzechem i sprzeniewierzeniem się posłannictwu Chrystusa. Reakcja słuchaczy w synagodze w Kafarnaum na naukę Jezusa o Eucharystii jest przestrogą zarówno dla wiernych jak i duszpasterzy. Ostatnio ktoś mnie zapytał w rozmowie telefonicznej, dlaczego w Młynnem Msze św. niedzielne nie trwają 45 minut. Otóż, uważam za korzystne, aby Msze św. niedzielne u nas trwały ok. 60 minut. Dlaczego? Otóż, uroczysta śpiewana i grana celebracja, solidnie przygotowana i wygłoszona homilia i z prawdziwego zdarzenia ogłoszenia duszpasterskie domagają się określonego czasu i bynajmniej nie jest to czas trzech kwadransów.
2. Zwróćmy uwagę, że Jezus nie próbuje zatrzymać uczniów ma siłę. Pozwala im odejść, chociaż bardzo cierpi z tego powodu. Wskazuje na przyczynę ich odejścia: „Pośród was są tacy, którzy nie wierzą” (w. 64).
W obecnej chwili nie odczuwam poważniejszych wyrzutów sumienia dotyczących mojej wiary, ale zdaję sobie sprawę, że moja ocena jest względna. Pamiętam bowiem o świadectwie, które złożył św. Paweł wobec Koryntian. A napisał tak: „Niech więc ludzie uważają nas za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych! A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będąc osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki. Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę” (1 Kor 4, 1 – 5).
3. Na które słowa z Ewangelii jest się mi samemu lub tobie najtrudniej zgodzić? Od jakich słów Jezusa najczęściej odchodzimy? Jezus nie wymaga, abyśmy rozumieli całą Jego naukę. Pyta jednak o moją i twoją wiarę. Czy potrafimy Mu zaufać?
Dla mnie osobiście niezmiernie trudne są słowa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech każdego dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23). Szczególnie chcę zwrócić uwagę na wyrażenia „każdego dnia” i „krzyż swój”. Bo tak od czasu do czasu to bym jeszcze się zgodził, ale każdego dnia??? A może powyższe pytania trzeba postawić jeszcze bardziej zdecydowanie: czy kiedykolwiek konfrontowaliśmy tak na serio własne życie, wybory, decyzje, motywacje z Ewangelią? I zapytam wprost. Dlaczego wielu naszych parafian, którzy rozważali w sali katechetycznej Pismo święte, szybko z tej pobożnej praktyki zrezygnowali. Może tylko chcieli tu przychodzić, aby było fajnie, a tymczasem Jezus, także przez moją posługę, stawiał konkretne wymagania i każdego wzywał do nawrócenia, a to dla naszych parafian było zbyt trudne i zareagowali w ten sposób, jak ci w Kafarnaum.
4. Jezus mówi nam o wartości swojego Słowa. Nie jest to ludzkie słowo. Jego słowo jest duchem i życiem (w. 63). Potrafi docierać do samej głębi mojego wnętrza i je przemieniać. Prośmy Ducha Świętego o dar przylgnięcia do Słowa Jezusa i wiary w Jego niezwykłą wartość.
Dziękuję Tobie Panie za codzienny dar Twojego słowa. Ty sam Panie poprzez swoje słowo mnie dotykasz, oskarżasz, usprawiedliwiasz, uświęcasz, doradzasz, wskazujesz drogę. Dziękuję że „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej drodze” (Ps 119, 105).
5. Spróbujmy teraz wczuć się w ból Jezusa, jaki przeżył z powodu niezrozumienia i odejścia uczniów. Zapytajmy Go, które niewierności mojego i twojego życia są dla Niego powodem największego cierpienia?
Tutaj można się pytać o konkretne grzechy, zwłaszcza ta zawinione w przyczynie (przypominam, że postanowić poprawę to także unikać okazji do grzechów), ale trzeba też pytać o miłość, o najgłębszą motywację moich i twoich dobrych uczynków, a ponadto o wykorzystywanie lub nie okazji do czynienia dobra (spowiadam się Panu Bogu wszechmogącemu (…), że bardzo zgrzeszyłem, myślą, mową uczynkiem i ZANIEDBANIEM).
Może tylko jedno konkretne pytanie: ile czasu w ciągu tygodnia poświęcamy na modlitwę osobistą i rodzinną, a ile na serfowanie po internecie (to młodsi) albo na telewizję (to starsi). Warto tę proporcję sobie właśnie dzisiaj (jeszcze raz) uświadomić. Świadectwo jednej rodziny z Miechowic Małych.
6. „Czy i wy chcecie odejść? (w. 67). Jezus odkrywa wątpliwości kryjące się w sercach Apostołów. Niech teraz każdy i każda z nas powróci do historii swojego życia i przypomni sobie najsilniejsze kryzysy wiary i powołania życiowego. Co je powodowało?
Przez ostatnie 52 lata Pan ustrzegł mnie od kryzysów wiary i wątpliwości w wierze. Może jest to związane z tym, że często, prawie każdego dnia spotykam się z Bożym słowem w modlitwie przedłużonej i tam w czasie tej modlitwy zmagam się o moją wiarę, wierność powołaniu i o właściwą motywację moich czynów. I dzisiaj pragnę razem z moimi siostrami i braćmi, którzy teraz nie doświadczają trudności w wierze uwielbić Boga i podziękować Mu za to.
7. Teraz zwierzmy się Jezusowi z tego, co najbardziej kusi mnie i ciebie do odejścia od Niego. Zawierzmy Mu moje i twoje rozterki i kryzysy. Prośmy św. Piotra, aby modlił się z nami: Panie, do kogóż pójdziemy…” (w. 68). W rozpoczynającym się tygodniu częściej powtarzajmy te słowa w chwilach trudnych. Uczyńmy je swoim osobistym aktem strzelistym.
Być może tych słów słuchają osoby, które właśnie teraz przeżywają kryzys wiary lub powołania. Może są na zakręcie życiowym. To właśnie wy bracia i siostry macie prawo do tych słów i do tej modlitwy. Polskie przysłowie podpowiada: „Bóg ma w sobie o wiele więcej niż dotąd rozdał”. Bracia i siostry. Bóg w jednej chwili może zmienić nasze życie, nadać mu odpowiedni sens i smak, i uczyni to, jeśli Go z ufnością będziemy prosić. „Panie mam wiele problemów, nic mi się nie udaje i życie przecieka mi pomiędzy palcami. Moi najbliżsi mnie denerwują, w pracy mi się nie układa, nawet modlitwa nie daje mi pokoju i wytchnienia. Panie do kogo pójdę z moimi problemami. Wszak Ty masz słowa życia wiecznego. Spraw, abym na nowo poznał i uwierzył, że to Ty jesteś świętym Boga”. Amen.
Uwaga:
Teksty pisane kursywą zostały napisane w oparciu o publikację ks. Krzysztofa Wonsa „Modlitwa Ewangelią na każdy dzień” tom 4 (Okres Zwykły, tygodnie XVIII - XXXIV), Kraków 2006, s. 67.
Parafia Rzymskokatolicka Młynne. Wszystkie prawa zastrzeżone. A.D. 2025 ©